Oceń ten artykuł
(2 głosów)
poniedziałek, 26 sierpień 2019 11:02

Ruszamy w szybka trasę: Suzuki GSX S 1000 F

Kiedy zadzwonił telefon i dowiedziałam się, że tym razem spędzę weekend z nowym litrowym sportowym Suzuki, wiecie co sobie wyobraziłam jako fanka sportowych motocykli?


Już widziałam siebie na GSX- R, R ….. jak racinig, tym bardziej, że w planach był dzień spędzony na małym pomorskim torze w Pszczółkach razem z Suzuki Moto Szkoła. Plecak spakowany, kluczyki w ręku, rozglądam się po parkingu i dostrzegam, że jedyny pasujący do kluczyków motocykl, to ten z prostą kierownicą, torbą na zbiorniku i z wysoką szybą. GSX S 1000 F, sportowy turystyk.  Krótkie oooo…., już po chwili zmienia się ach…

Po pierwsze bez problemu dosięgam obiema stopami do ziemi. Doceniam to zawsze, bo mam tylko 164 cm wzrostu i na większości motocykli, rarytasem jest dla mnie dotykanie ziemi tylko czubkami butów.  Motocykl świetnie się prowadzi, silnik mruczy miłym dla ucha dźwiękiem, reagując sprawnie na każde dotknięcie gazu, dając mi w trasie duże poczucie komfortu. Wiadomo zapas mocy pomaga, kiedy musisz wyprzedzić inny pojazd, a ten motocykl takim zapasem dysponuje.  Wysoka szyba, sprawia, że siedząc wygodnie w wyprostowanej pozycji, prawie nie czuję wiatru. Mam też dużo miejsca przed sobą na torbę na zbiornik, która sprytnie jest przymocowana do obręczy znajdującej się wokół wlewu zbiornika. W prosty i szybki sposób można tą torbę zdemontować, jeśli w końcu potrzebujesz zatankować. Nie sposób nie zwrócić uwagi na imponujący wręcz zasięg na jednym zbiorniku, pomimo dynamicznej jazdy. Ten motocykl w trasie pali naprawdę mało.

Po pierwszych 300 km, już wiem, że lepiej trafić nie mogłam. Zsiadając z motocykla, nie czuję praktycznie zmęczenia i  z uśmiechem przyglądam się siedzeniu, którego jest to zasługa. Muszę przyznać, że jest naprawdę wygodne. Ostatnie kilometry tego dnia przejeżdżam w deszczu. Oczywiście zawsze jak nie zabiorę przeciwdeszczówki, to  musi padać. Odkrywam z zadowoleniem, że wysoka szyba chroni nie tylko przed wiatrem, ale w dużej mierze również przed deszczem. Kontrola trakcji działa rewelacyjnie, nie mam żadnych niespodzianek na mokrym asfalcie, żadnych uślizgów, a cudownym rozwiązaniem na takie zmienne warunki pogodowe stają się podgrzewane manetki. Ciepło mi w dłonie, pomimo mokrych rękawic.

Kolejnego dnia słoneczko świeci, dając oczywiście większą radość z jazdy motocyklem. Dzień spędzamy razem na torze w Pszczółkach. Pomimo gabarytów i wagi, typowej dla takiej pojemności, motocykl współpracuje, bez trudu pokonując kolejne zakręty. Nie jeździmy szybko, ale wystarczająco, aby sprawdzić jak GSX S hamuje, przyspiesza, jak zmienia biegi. Jestem zaskoczona pozytywnie, bo nie spodziewałam się aż tak sprawnego działania. Jazda GSX S dostarczyła mi mnóstwo pozytywnych wrażeń. Pomimo mojej wielkiej miłości do typowo sportowych modeli, nie mogę żałować ani chwili spędzonej na tym motocyklu. Dla osób ze sportowym zacięciem jest świetnym wyborem na drogę, łączy w sobie wygodę turystyka  i jednocześnie  dynamikę sportowego motocykla. I jeszcze jedno - ma naprawdę piękny design.

Anna Sobotka

Korzystając z naszej strony, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies . Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych (RODO). Więcej o samym RODO dowiesz się tutaj.