kobiecy portal motoryzacyjny

Nowe

Odzież sportowa Speed Ladies [koszulki + komplety termoaktywne]

Odzież sportowa Speed Ladies [koszulki + komplety termoaktywne]

Nowe koszulki sportowe z barwach Speed Ladies oraz bardzo dobrze znane komplety termoaktywne. Rozszerzamy ofertę odzieży sportowej!

W związku ze zbliżającą się kolejną imprezą Speed Ladies zamawiamy odzież termoaktywną oraz nowość: sportowe koszulki. Jeżeli chcecie zamówić napiszcie mejla na adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.w tytule wpisując ZAMÓWIENIE oraz podając co chcecie zamówić oraz imię nazwisko i nr telefonu. Od razu uprzedzamy, że rozmiarówka nie ma jakiś wielkich rozbieżności, jest "normalna". Obiór osobisty podczas wyjazdu, ale jeżeli nie będzie Was na miejscu, a bardzo chcecie zamówić to dopiszcie w tytule wysyłka. Wtedy + 14 zł kurier DPD, lub + 20 zł kurier pobranie, no i zastrzegamy że zamówienie będzie wysłane maksymalnie do końca lipca - oczywiście postaramy się szybciej. Zamawiamy do 9 lipca. Oto nasze propozycje. Płatność przy odbiorze.

Rozmiary dziecięce od 104 do 164 cm

KOSZULKA BIEGOWA 129 PLN
wersja PINK lub GOLD
-Wykonana z najwyższej jakości włókien polimerowych A.A.A.R/X, dzięki czemu zyskaliśmy maksymalną lekkość nie tracąc wytrzymałości,
-Maksymalny komfort w trakcie aktywności fizycznej poprzez zastosowanie systemu odprowadzania wilgoci i wentylacji,
-Wyrafinowany system termoregulacji, dzięki któremu ciało jest suche, a mięśnie pozostają rozgrzane, zachowując uczucie przyjemnego chłodu,
-Niezawodny system 4-way stretch zapewnia maksymalny komfort ruchu,
-Koszulka przeznaczona jako pierwsza warstwa ubioru w ciepłe i upalne dni,
-Nowoczesny materiał i specjalny system oczek doskonale odprowadza wilgoć i wentyluje ciało.

Tabela rozmiarów: https://extremehobby.eu/pl/koszulki-do-biegania/1852-koszulka-biegowa-damska-flowers.html?fbclid=IwAR0udW_f7WcVE263UX-M2BAFsFvFERFezSTqZoTgkZlYzld-GFmSe003AM4



KOMPLETY TERMOAKTYWNE 3 CZĘŚCI (LONG, GETRY, TOP) 397 ZŁ
ODDZIELNIE: LONG 139 ZŁ, GETRY 149 ZŁ, TOP 109 ZŁ, MOŻNA WYBRAĆ RÓŻNE ROZMIARY

Extreme Hobby to coś więcej niż zwykłe koszulki termoaktywne. Dzięki niezwykle zaawansowanemu procesowi produkcji, cechują się one wyjątkową jakością i wytrzymałością. Dzianina o unikalnym składzie sprawia, że rashguard pracuje razem z naszym ciałem i skutecznie reguluje jego temperaturę, co pozwala osiągnąć maksymalne efekty treningowe.  Zaawansowany technologicznie materiał idealnie dopasowuje się do ciała i chroni naszą skórę przed otarciami – gwarantuje tym samym pełną swobodę ruchów i maksymalny komfort w trakcie aktywności fizycznej. Na uwagę zasługuje także unikalna, wykonana za pomocą druku sublimacyjnego grafika.

Tabela rozmiarów: https://extremehobby.eu/pl/rashguard-damski-dlugi-rekaw/1542-longsleeve-rashguard-damski-mt-sport.html

 

 

 

 

 

 

 

 




 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ma osiem lat i jeździ na łokciu! Zobaczcie ją w akcji.

Ma osiem lat i jeździ na łokciu! Zobaczcie ją w akcji.

Julia "Taddy" Jantarska na swoim pit bike trenuje ponad rok. Efekty regularnych ćwiczeń są imponujące. Zresztą zobaczcie sami.

Testy motocykli Yamaha podczas Yamaha Speed Ladies Camp 2020

Testy motocykli Yamaha podczas Yamaha Speed Ladies Camp 2020

X jubileusze spotkanie Speed Ladies swoim patronatem objęła Yamaha Polska. Importer zapewni nam podczas campu motocykle do testów. Jakie?

Na miejscu będzie można skorzystać z jazd na pięciu modelach, nad przebiegiem testów będzie czuwała profesjonalna obsługa. Dzięki nie tylko spróbujecie jazdy na wymarzonym motocyklu, ale dowiecie się wszystkiego z pierwszej ręki. Do naszej dyspozycji będą Yamahy: MT-07, MT-09, Tracer 700, Tracer 900 GT oraz R3. Już dziś zaplanujcie przejażdżkę na wybranym modelu i cieszcie się testami.

MT-09
Motocykl, który zmienił bieg historii, przeistoczył się w jeszcze bardziej radykalnego i bardziej zaawansowanego technologicznie Hyper Nakeda. Dynamiczny MT-09, jak żaden w swojej klasie, został stworzony, aby inspirować dzisiejsze pokolenie kierowców, szukających mocnych wrażeń.Mroczne spojrzenie. Pierwsze wrażenie jest kluczowe – onieśmielający, podwójny reflektor LED oraz agresywna stylistyka motocykla MT-09 przykuwają wzrok. Przednie owiewki oraz boczne krawędzie chłodnicy tworzą agresywny wygląd, a krótszy tył motocykla podkreśla jego bezkompromisowy styl. Radykalny design, wyrafinowana sylwetka oraz wyższe osiągi wyrażają niepowstrzymaną siłę, gotową przenieść Twoje doświadczenia z Hyper Nakedem w nowy wymiar.

MT-07
Inspirowany filozofią Dark Side of Japan model, który przebojem zawojował europejski rynek. Teraz cieszy się statusem jednego z bestsellerów wszech czasów w ofercie Yamahy. Nietrudno też odgadnąć, dlaczego tak wielu kierowców wybrało właśnie tego, ekscytującego Hyper Nakeda. Mroczna siła przyciągania Kompaktowy, rzędowy, 2-cylindrowy silnik o pojemności 689 cm3 z krzyżowym wałem korbowym, który zapewnia wysoki moment obrotowy o liniowej charakterystyce, pozwala połączyć niesamowite przyspieszenia z oszczędnością paliwa. W motocyklu znalazło się też siedzenie dająca lepszą pozycję do jazdy, a odważne linie nadwozia i ostrzejszy kontur wlotów powietrza nierozerwalnie łączą ten model z rodziną MT. Dzięki połączeniu zwartej ramy rurowej z wyrafinowanym przednim i tylnym zawieszeniem model MT-07 prowadzi się bardzo precyzyjnie i zabierze Cię prosto w mroki Ciemnej strony Japonii.

Tracer 700
Nowy Tracer 700, wyróżniający się agresywną sekcją przednią, został opracowany po to, by podnosić poziom adrenaliny w trakcie jazdy. Czy to po pracy, czy w weekendy, dynamiczny, sportowy tourer o wyjątkowej wydajności i lekkiej zwrotności tylko czeka, aby dostarczyć Ci niezapomniane emocje.Teraz Twoja kolej. Dwucylindrowy silnik, wykonany w technologii crossplane, generuje liniowo przyrastający moment obrotowy, który zapewni doskonałe przyspieszenie na każdym biegu. Kompaktowe podwozie i regulowane zawieszenie zostały zbudowane tak, abyś mógł szybko i precyzyjnie pokonywać każdy zakręt. Aerodynamiczne nadwozie nowej generacji z podwójnym reflektorem LED i agresywnymi światłami pozycyjnych wzmacniają nowoczesny design . Dzięki ergonomii sprawdzającej się szczególnie na długich dystansach, szerszej kierownicy i regulowanej szybie, ten wszechstronny motocykl o średniej pojemności jest zawsze gotowy do kolejnej wyprawy. Nowy Tracer 700: Teraz Twoja kolej.

Tracer 900 GT
Tracer 900 wstrząsnął światem motocykli i stał się natychmiast rynkowym przebojem. Umożliwiając każdemu motocykliście poczuć sportowe osiągi i wygodę podczas pokonywania długich tras model Tracer 900 osiągnął pozycję najbardziej ekscytującego, wszechstronnego i doskonałego motocykla klasy Sport Tourer.
Podkręć swoje doznania. Stanowiący ukoronowanie gamy model Tracer 900GT wyposażony w szereg wyjątkowych funkcji zapewniających zwiększone możliwości pokonywania długich tras, lepsze własności sportowe i wysoki poziom komfortu jazdy przenosi zwycięską koncepcję Yamahy na kolejny poziom podróżowania. Model Tracer 900GT z silnikiem trzycylindrowym, wyposażony w zawieszenie z pełną regulacją, sztywne kufry, kolorowy zestaw wskaźników TFT, system Quick Shifter, tempomat i nie tylko jest reprezentantem Yamahy w segmencie premium motocykli Sport Tourer.

R3
Świat R wzywa. Bogactwo zaawansowanych funkcji zapewniających wyjątkowe osiągi, najlepsza w klasie jakość oraz stylistyka nadwozia, która przyciąga wzrok, sprawiają, że R3 jest najbardziej ekscytującym modelem dla każdego posiadacza prawa jazdy kategorii A2. Ten lekki motocykl typu supersport ma bezkompromisowy wygląd inspirowany MotoGP®, co czyni go najbardziej pożądanym modelem z silnikiem o pojemności 300 cm3 na ulicy i na torze. Smukłe nadwozie z centralnym wlotem powietrza przypomina wyglądem motocykl Yamaha YZR-M1 klasy MotoGP® — a agresywne, podwójne reflektory LED podkreślają czyste geny serii R. Wysokiej klasy przedni widelec typu upside-down o skoku 37 mm umożliwia precyzyjne wyczucie pracy zawieszenia. Dużo pracy włożono też w poprawę ergonomii i zapewnienie kierowcy komfortu. Odpowiedz na wezwanie i wejdź do świata R.

Ma osiem lat i jeździ na łokciu! Zobaczcie ją w akcji.

Ma osiem lat i jeździ na łokciu! Zobaczcie ją w akcji.

Julia "Taddy" Jantarska na swoim pit bike trenuje ponad rok. Efekty regularnych ćwiczeń są imponujące. Zresztą zobaczcie sami.

Szukacie kombinezonu dla swojego dziecka! Już są!

Szukacie kombinezonu dla swojego dziecka! Już są!

Bezpieczeństwo przede wszystkim! Nadszedł moment na który z niecierpliwością czekali zarówno młodzi zawodnicy, jak i ich rodzice. Organizatorzy Pucharu i Mistrzostw Polski Pit Bike SM, wychodzą z inicjatywą promocji bezpiecznego motorsportu.

Spakować rodzinę i wyjechać na rok? Poznajcie Anię i jej

Spakować rodzinę i wyjechać na rok? Poznajcie Anię i jej "slow life" w czasach pandemii

To miała być podróż życia i jak zapewnia bohaterka mojego tekstu dalej jest. Pandemia nie stanęła im na drodze do szczęścia. Różnica jest tylko jedna- mieli zwolnić oni, zwolnił cały świat. Jak zorganizować wyjazd życia z dwójką dzieci? Jak upchnąć cztery rowery, trzy hulajnogi, kuchnię i trochę ciuchów? Zabieramy Was w arcyciekawą podróż. Gotowi? Zapinamy pasy.

Rozmawiamy z
Anią Dydułą

Rzucić wszystko i jechać w Bieszczady....Nie?

-Dla wielu osób nasz wyjazd to zwykły kaprys, ucieczka od życia, problemów, a nawet zachowanie skrajnie infantylne. Nie przystoi też to odpowiedzialnej kobiecie, matce dwójki dzieci, w dodatku mocno zaangażowanej w swoją pracę. Miałam długo w głowie takie blokady, tłumiłam te „mało rozsądne” wizje, dlatego głośniejsze wydawały mi się właśnie słowa krytyki niż wsparcia. Nie jestem typem buntowniczki, skorej do przeprowadzania jakichś rewolucji w życiu. Nigdy wcześniej niczego „nie rzucałam”, wprost przeciwnie - realizowałam kolejne, powiedzmy „książkowe” etapy – studia, małżeństwo, dziecko, kredyt, mieszkanie, większe mieszkanie -bo drugie dziecko, praca, więcej wyzwań zawodowych, więcej satysfakcji – ale więcej pracy, wszystkiego więcej, szybciej, intensywniej itd. Potrzeba wyrwania się z tego pędu kiełkowała od kilku co najmniej lat, ale wybuchła nagle i to z ogromną siłą. Można oczywiście pojechać w Bieszczady, zaszyć się w drewnianej chatce i słuchać dzikiej przyrody. Uważam, że to równie wspaniałe. Tutaj niezupełnie chodziło o cel podróży. Sama włóczęga, niczym nieograniczona, bycie w drodze i bycie w niej RAZEM -to było dla mnie ważne. Powolne i spokojne docenianie tego, co „tu i teraz”. Nie trzeba od razu wybierać spektakularnych zakątków końca Europy, może ktoś powiedzieć. Jednak odkąd zaczęłam uczyć się języka hiszpańskiego,  marzyłam o odkrywaniu Hiszpanii - kraju pełnego słońca, pozytywnych ludzi, dzikich plaż, po których biegać będą moje dzieciaki i gdzie z pomocą mojego męża budować będą bambusowe bazy i namioty :p. Nadszedł moment, kiedy zainspirowana przykładem kuzynki (która wyjechała z rodziną do Portugalii na pół roku) i różnymi blogami podróżujących rodzin, poczułam potrzebę rozprawienia się z tymi wizjami. Chciałam sprawdzić czy to utopia, czy bylibyśmy szczęśliwi wiodąc takie „proste życie”.  Czy rzeczywiście ta konsumpcyjna pogoń za „nie wiadomo czym” jest wszystkim, na co nas stać. Trudno jest dojść do właściwych wniosków, kiedy po uszy tkwi się w systemie. Wydaje mi się, że to swego rodzaju wyłączenie się z niego pozwala znaleźć dobrą perspektywę na przyjrzenie się pewnym sprawom. Budujące było dla nas to, że najbliżsi - nasze rodziny i przyjaciele, bardzo nas wspierali i dopingowali w zasadzie od początku. Jeśli się ma wokół dobrych ludzi, wszystko staje się łatwiejsze, nawet najbardziej szalone pomysły wydają się całkiem realne.

No dobrze. Pewnie wiele rodzin o tym marzy. Ale zorganizować się na roczną wyprawę z dziećmi to nie takie „hop siup”. Długo się przygotowywaliście?
-
Decyzja o chęci spowolnienia naszego życia spowodowała paradoksalnie jeszcze większe jego przyspieszenie, na szczęście chwilowe. Pod koniec października kupiliśmy kampera, przedyskutowaliśmy kwestię edukacji domowej dla naszych dzieci z dyrekcją szkoły i przedszkola, ustaliliśmy z pracodawcami warunki naszego zawieszenia (bądź zwolnienia), a miesiąc później znaliśmy już datę wyjazdu.

Snując marzenia o takim projekcie, oszczędzałam kilka lat, jeśli cokolwiek udało mi się odłożyć, wpłacałam od razu na specjalnie utworzone konto walutowe, ale w efekcie okazało się, że trzeba jeszcze złożyć kilka ofiar – m.in. wymarzony motocykl Szymona. Mieliśmy też świadomość, że prawdopodobnie w czasie tej podróży, któreś z nas będzie musiało się podjąć jakiejś pracy dorywczej, kiedy oszczędności się skończą.

Jeśli chodzi o kwestie ubezpieczenia – wyrobiliśmy sobie zwykłe karty EKUZ,  Assistance na samochód, pakiet rozszerzony – w końcu to staruszek wśród kamperów.

Pakowanie? Żaden problem – mieliśmy listę rzeczy potrzebnych, na którą i tak ciągle coś wpisywaliśmy.  Zabraliśmy ostatecznie m.in. podstawowe lekarstwa, książki, wszelkiego rodzaju gry, tony kredek, pisaków, kolorowanek, 2 ukulelki, gitarę, pianki do pływania, podstawowe przybory kuchenne, 3 hulajnogi, 4 rowery. Ubrania , o które tak dopytywały moje znajome – tyle, ile się zmieściło. Nie zabieraliśmy żadnych zapasów żywnościowych– wszystko jest wszędzie dostępne, nawet polskie ogórki kiszone ostatnio znalazłam w małym, portugalskim sklepie. Wyrobiliśmy  dodatkowo jedynie paszporty na wypadek zagubienia dowodów.

Macie dwójkę dzieci – szkoła, obowiązki. Wiem, że jesteś nauczycielką, więc teoretycznie jest łatwiej – chociaż podobno i tak dzieci bardziej się dyscyplinują przy obcych, niż rodzicach. Ale podpowiedz, jak to załatwić formalnie i jak to wygląda w praktyce.
-Organizując edukację domową należy złożyć kilka wniosków, wybrać się do Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej – ale! przede wszystkim trafić na wspaniałą dyrekcję, od której sporo zależy. Mieliśmy dużo szczęścia, ponieważ całe grono pedagogiczne na czele z dyrekcją zarówno szkoły podstawowej syna jak i przedszkola córki, nie tylko niczego nam nie utrudniała, ale nawet motywowała, pomagała i wspierała nas na każdym kroku.

Już w czasie naszej podróży największym zaskoczeniem dla wszystkich starych i nowych znajomych spotykanych na trasie, była właśnie kwestia organizacji edukacji domowej – okazało się bowiem, że w Niemczech, Szwecji, Wielkiej Brytanii jest to bardzo trudne, czasem niemożliwe albo wiąże się z wieloma obostrzeniami. Tymczasem w Polsce nie mieliśmy z tym żadnego problemu.

Przyznam szczerze, że trochę obawialiśmy się, jak zareagują na pomysł wyjazdu nasze dzieci, bardzo towarzyskie istoty, uwielbiające swoje otoczenie i przyjaciół, mające sporo zajęć dodatkowych. Zdziwiliśmy się bardzo, że nawet nasz syn, przewodniczący klasy, zawodnik ligi piłkarskiej i amator gier komputerowych, zareagował na pomysł entuzjastycznie. Mało tego, nawet nie przeraziła go wizja edukacji „kamperowo-domowej”, w której głównodowodzącą będzie -o zgrozo! - mama.Pola, pięciolatka, zapowiedziała, że owszem - pojedzie z nami, ale jak tylko jej się znudzi- musimy pamiętać, że ona wraca do swoich koleżanek :). Ogarnianie nauki to już kwestia bardzo indywidualna. Tymon jest w szóstej klasie, więc to już nie przelewki. Dostaliśmy ze szkoły zakres materiału, którego stopień przyswojenia sprawdzany będzie na egzaminach końcoworocznych. Próbowaliśmy różnych technik przez pierwsze 2 tygodnie, ostatecznie wybraliśmy system najwygodniejszy dla nas. Tymon sam czyta jakiś temat, robi notatki, czasami posiłkuje się YouTubem, wiadomościami z internetu. Jeśli ma jakiś problem, siadamy do niego razem (najczęściej matematyka z tatą, polski i angielski z mamą). Plan nauki jest oczywiście elastyczny – modyfikujemy go ze względu na pogodę, miejsce, w którym wylądujemy, ludzi, których spotkamy, itd. Jeśli na przykład zwiedzamy cały dzień i wracamy późnym wieczorem, nie mamy już siły na matematykę, ale mamy świadomość, że przez cały dzień dzieciaki poznawały kulturę, historię, ćwiczyły komunikację po angielsku, hiszpańsku a czasem nawet w języku migowym. :)

Zdalna nauka, program przerabiany, a plusy dodatkowe?
-
Jak już wspomniałam, przyjęliśmy zasadę, że uczymy się wtedy, kiedy będziemy mieli czas i siłę. No ustalenia piękne, wszyscy przybiliśmy piony. W praktyce jednak Tymon oczywiście woli często zajmować się siostrą, sprzątać, grać na gitarze, pływać w oceanie, a nawet przygotowywać obiad niż usiąść do książek, więc trzeba niestety to kontrolować, zachęcać, tłumaczyć, czasami podpuszczać, przekonywać albo nawet zmuszać. Ale lektury i zapasy książek, które zabrał, przeczytane zostały w ciągu pierwszych 3 tygodni. Teraz czekamy na dostawę nowych– zamówiliśmy paczkę u rodziny, bo jednak leżenie w hamaku z książką bardziej do niego przemawia, niż czytanie czegoś w formie pdf (my boy!). Pola bardzo chciała nauczyć się czytać, leżeć na plaży i odkrywać przygody ulubionych „Dzieci z Bullerbyn” albo „Paddingtona”, więc wymyślaliśmy różne zabawy- rysowaliśmy na piasku litery, później sylaby, aż po kilkunastu dniach zaczęła odczytywać wyrazy i teraz czyta już całe zdania. Poza tym namiętnie pisze, przelicza, rysuje, koloruje, opiekuje się wszystkimi ślimakami, jaszczurkami i gąsienicami, które spotka, pomaga przy gotowaniu, a ostatnio bawi się w projektantkę mody – rozcina swoje bluzki, coś „przeszywa”, doczepia, itd. (tak tak, jest ciekawie).



Poza tym dzieciaki oswajają się z językami: hiszpańskim, portugalskim – po angielsku już starają się mówić, nie czują bariery językowej. Całymi dniami jeżdżą na rowerach, deskorolkach, pływają, poznają ludzi, smaki, zapachy, miejsca. Nawet proste czynności, zajęcia na co dzień obce, albo na które w domu nie ma czasu, tutaj są ważne – naprawianie roweru siostrze, wspólne gotowanie posiłku, napełnianie zbiorników kamperowych, ciągłe sprzątanie, wyprawy rowerowe po zakupy, czy (sic!) opróżnianie toalety.  W Toruniu każde dziecko miało swój świat, swoje zajęcia, tutaj ten świat – mimo sporej, bo sześcioletniej różnicy wieku - ogarniają wspólnie. Wymyślają jakieś „misje”, projekty, nagrywają videorelacje z podróży, wyciągają gry planszowe, śpiewają piosenki, grają na gitarze, budują bazy, domki dla kotów. Nagle sami zaczynają dostrzegać praktyczne zastosowanie wiedzy, która w szkolnej rzeczywistości jest czasami oderwana od życia. Tu wszystko zaczyna się ze sobą łączyć – biologia, geografia, historia, matematyka, języki. Nie sposób wyliczyć wszystkich dobrodziejstw, bo mam wrażenie, że każdego dnia poznają coś innego, nowego, czegoś się uczą.

Ważna jest dla mnie minimalizacja potrzeb, również w odniesieniu do dzieci, co dla wielu rodziców może być już niezrozumiałe. Wszyscy z pewnością sięgnęlibyśmy po gwiazdkę z nieba, chcąc zaspokoić rosnące apetyty naszych pociech. Ciężko jest zmienić ten schemat myślenia, tymczasem dzieci potrzebują naprawdę niewiele. Tymon i Pola teraz cieszą się wszystkim, co przestało być codziennością, a stało się świętem – kupowanie słodyczy, zabawek, gadżetów, itp. Najpiękniejszy prezent, jaki dostają w tej podróży to CZAS. Nasz czas, nasza uwaga, obecność, rozmowy, włóczęgi, wspólne wygłupy, gry, śpiewy i tańce. Tylko tyle i aż tyle.

Slow life – taką dewizę wyznajecie w swojej wyprawie. Rozumiem, że mieliście dość wszechogarniającego pośpiechu.
-
To taki nasz skrót myślowy, teraz podobno slow life można odnieść do wszystkich sfer życia. My się raczej nie wpisujemy w żaden trend, żadni z nas influencerzy, nie prowadzimy bloga, nie zależy nam na porywaniu tłumów i przekonywaniu, że to najlepsza droga do szczęścia, nie chcemy też za wszelką cenę płynąć „pod prąd”. Nie wszystkim przecież przeszkadza ten pośpiech, pęd do posiadania, gromadzenia. Nie oceniamy tego. Każdy ma swoje potrzeby, priorytety. Dla nas ten slow life to życie rozsądne, świadome w którym to my decydujemy, z kim, kiedy, jak i z czego mamy korzystać. Mniej ale uważniej, spokojniej - to jest nasza potrzeba.

Dążenie do zadowolenia wszystkich wokół, sprostania wszystkiemu, wszechobecna potrzeba  „realizowania się” doprowadziła w efekcie do momentu, w którym zaczęliśmy się buntować. Ja częściej i głośniej, bo Szymon jest człowiekiem raczej spokojnym, optymistycznym, zadowolonym z życia. Ja notorycznie narzekałam, że nie mamy czasu dla siebie, ciągle się mijamy, pracujemy na kilku etatach, nie chciałam tak – nie sprawia mi radości gromadzenie i przyglądanie się temu, co zgromadziłam. Jestem nauczycielką, bardzo zaangażowaną, kocham swoją pracę, ale łapałam się na tym, że dla własnych dzieci nie miałam już tyle czasu, energii, pasji, cierpliwości co dla cudzych. Mieliśmy dla siebie weekendy, niecałe i nie wszystkie (prowadziłam zajęcia również w soboty lub niedziele, Szymon pracował w soboty). Owszem, niektórzy mają mniej, ale myślę, że zawsze można to zmienić, jeśli tylko ma się taką potrzebę. My mieliśmy. Ciągle kombinowaliśmy, wymyślaliśmy wyjazdy, spotkania towarzyskie, wycieczki, nawet jednodniowe, żeby oderwać się od telefonów, komputerów, zobowiązań zawodowych, być blisko siebie, być uważnym - mimo braku czasu. Skoro nie ilość to niech jakość się liczy Więc to nie było tak, że nagle wpadł nam do głowy pomysł ucieczki od Matrixa. Myślę, że wszystkie te mniejsze „zrywy” były właśnie takim przygotowaniem do czegoś większego.   Mimo, że Szymon był na początku sceptycznie nastawiony do zmiany na taaaaaką skalę, ostatecznie zaufał mi i angażował się w przygotowania całym sercem – za co jestem mu ogromnie wdzięczna.

W końcu decyzja zapadła – wychodzimy ze strefy komfortu, z  tej znanej i bezpiecznej codzienności. Oczywiście wiązało się to ze stresem i to dużym – jesteśmy przecież odpowiedzialni za dzieci. Mimo wielu przeciwności, głównie finansowo-technicznych, byliśmy przekonani, że chcemy przeżyć przygodę, która i dla nas i dla naszych dzieci będzie doświadczeniem na całe życie.

 Nasz „slow life” w praktyce wygląda tak, że nie planujemy niczego, w zasadzie na bieżąco sprawdzamy miejsca, które chcemy zobaczyć.  Jeśli nam się gdzieś spodoba, po prostu zostajemy dłużej, jeśli poznamy kogoś ciekawego – spędzamy z nim więcej czasu. To prawdziwe „proste życie” - wysypiamy się, czytamy, zwiedzamy, gotujemy, rozmawiamy, jeździmy na rowerach, gramy na gitarze i tak do znudzenia :). Dostosowujemy swoje potrzeby jedynie do możliwości finansowych (a że te są ograniczone, to czasami był to jedyny powód pewnego rodzaju dyskomfortu). Im mniej mamy, tym mniej chcemy i mniej w efekcie potrzebujemy. :) Praktyka czyni mistrza, więc z czasem nasz nowy styl życia stał się zupełnie naturalny.

Opowiedz coś więcej o tym, w jaki sposób podróżujecie?
-
Na początku rozważaliśmy skorzystanie z ofert „house sittingu”, czyli opieki nad mieszkaniami/ domami w czasie nieobecności właścicieli. Stwierdziliśmy jednak, że prawdziwą niezależność i swobodę umożliwi nam tylko dom na kółkach. Kupiliśmy starego, pięknego kampera, po którego pojechaliśmy do Lublina. Drobne naprawy i przystosowanie pojazdu do potrzeb rodziny z dwójką dzieci wymagało sporo czasu i kreatywności. Nasz przyjaciel, który jest zdolnym stolarzem, pomógł nam zrealizować wszystkie wizje. Wyszło pięknie i bardzo praktycznie – mam tam nawet „regały” na swoje książki! Nasi bliscy też starali się jakiś drobiazg dorzucić do naszego nowego „apartamentu” - szyli zasłonki, dopasowywali przybory kuchenne, obrazki, itp. To było przemiłe. Dzieciaki teraz powtarzają, że to nasz najwolniejszy samochód, ale... najszybszy dom.:) Po każdej terenowej, męczącej wycieczce, zwiedzaniu, wyjściu pytają - „czy możemy wracać do domu?” - i nie mają na myśli Torunia. To jest dla mnie piękne. Nieważne gdzie jesteśmy, jeśli mamy namiastkę przytulnego kąta, mamy siebie, czujemy się szczęśliwi i bezpieczni.

Jedziemy tam, dokąd chcemy, gdzie wyczytamy, że  jest ciekawie, ładnie. Czasami wybieramy miejsca w ciemno, czasami posiłkujemy się podpowiedzią aplikacji Park4night. Korzystamy najczęściej z darmowych miejsc obsługi kamperowej. Kupiliśmy też deski surfingowe, więc czasami, przy wyborze miejsc, sugerujemy się warunkami pogodowymi odpowiednimi do nauki surfowania.

Muszę przyznać, że takie przebywanie razem non stop, 24 godziny na dobę, nie jest łatwe. Czasami doprowadza nas do szału, zdarzają się spięcia, starcia, wybuchy. Pocieszam się, że to chyba zupełnie normalne, dla oczyszczenia atmosfery. Tutaj nie ma możliwości wyłączenia się, zamknięcia, obrażenia – chyba że tylko chwilowo. Prędzej czy później musimy dojść do porozumienia, żeby po prostu normalnie funkcjonować. Mamy tu tylko siebie i małą przestrzeń.

Poza tym są pewne kwestie logistyczne – nie zawsze miejsca, w których nocujemy są przyjemne, bywa głośno, „sąsiedzi” czasami przeszkadzają, imprezują, kilka razy nie czułam się bezpiecznie. Gotowanie w kamperowych warunkach staje się sztuką, organizacja pracy jeszcze większą. Poza tym nie można trzasnąć drzwiami, zamknąć się w pokoju (bo go nawet nie ma :) ), przedpokój jest kuchnią, salonem i jadalnią jednocześnie, trzeba opróżniać toaletę (często, przy 4 osobach), oszczędzać wodę, ograniczać kąpiele, no cóż – nie są to ekskluzywne wakacje, trzeba mieć tego świadomość.

Miała być wyprawa życia i beztroska, niestety sytuacja się zmieniła. Hiszpania jest jednym z krajów z największą liczbą zarażonych w światowej pandemii. Jak to wpłynęło na wasze życie i plany?
-
Nadal jest wyprawą życia! Zwiedziliśmy sporo pięknych miejsc w Hiszpanii, poznaliśmy wspaniałych ludzi, mam nadzieję, że jeszcze wiele przygód przed nami. W ostatnich tygodniach musieliśmy zmienić nastawienie i styl podróżowania, nie było to łatwe. Schroniliśmy się w Portugalii, która była i jest bezpieczniejszym miejscem niż Hiszpania. Świat się zatrzymał, musieliśmy to zrobić i my. Zdecydowaliśmy się zostać daleko od domu, ponieważ ta decyzja była dla nas najbardziej rozsądna i odpowiedzialna. Zaparkowaliśmy kampera  na portugalskiej wsi, pośród pachnących sadów pomarańczowych. Gotujemy konfitury, pijemy świeże soki pomarańczowo- cytrynowe, spacerujemy po okolicy, jeździmy rowerami, gramy w planszówki, żyjemy powoli i spokojnie. Niewiele się pod tym względem u nas zmieniło – w warunkach podobnych do kwarantannowych już jakiś czas przebywamy. Niestety z oczywistych względów nie mamy możliwości znalezienia dorywczej pracy, co trochę komplikuje nam życie. Obawiamy się też tego, jak będzie wyglądała sytuacja po otwarciu granic, czy będzie możliwość podróżowania i na jakich warunkach, co zastaniemy po powrocie do kraju. 

Na szczęście nadal poznajemy tu głównie dobrych ludzi, otwartych, chętnych do pomocy. Niedawno nawiązaliśmy kontakt z przemiłą parą, która, w związku z zamknięciem granic, nie może wrócić do Portugalii i zaproponowała nam pobyt na swojej działce. To jest niesamowite, z jaką serdecznością spotykamy się w czasie tej wyprawy. Można powiedzieć, że mamy tu już przyjaciół, starych i nowych, więc nie czujemy się samotni, mimo że niektóre relacje przyjacielskie i zawodowe z Polski się skończyły.

Wspieramy się tu wszyscy, pomagamy sobie. Portugalczycy są otwarci, przyjaźni, gościnni, prawie zawsze uśmiechnięci. Zamiast podróżować i zwiedzać, mieszkamy w Portugalii – to jest nowa, zaskakująca ale równie piękna przygoda. Jestem też pewna, że - jako rodzina, staliśmy się drużyną nie do pokonania. To mnie uspokaja i mimo wszystko nastraja optymistycznie.

To co dalej? Czego Wam życzyć?
-
Co dalej? Nie wiemy, nikt chyba teraz nie potrafi przewidzieć, jak ten świat będzie wyglądał. Nie planujemy za dużo, czekamy. Mamy siebie, wokół dobrych ludzi, jesteśmy w stałym kontakcie z rodziną i przyjaciółmi, jesteśmy zdrowi. Mamy tylko nadzieję, że i dla nas i dla wszystkich „jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie”.

Rozm. Żaneta Lipińska
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

 

 

 

 

Nasze filmy

  • Rebelhorn Lady
  • Rozmowa z Ewą Pieniakowską
  • Yamaha Mt-07
  • V impreza integracyjna

W drodze

STARSZE POSTY

Yamaha Speed Ladies Camp 2020! Widzimy się w pierwszy weekend lipca.

Yamaha Speed Ladies Camp 2020! Widzimy się w pierwszy weekend lipca.

X impreza integracyjna, czy Speed Ladies Camp 2020 w tym roku pod patronatem Yamaha Polska odbędzie się według planu!

W pierwszy weekend lipca odbędzie się kolejne spotkanie motocyklistek z całego kraju. Ponad setka zmotoryzowanych kobiet zjedzie pod adres znany tylko im. Mimo wielu przeszkód, ze zdziwieniem przecierałyśmy oczy w obliczu informacji o uwolnieniu wydarzeń do 150 osób.  Oczywiście hotel zapewnia bezpieczny pobyt, a basen będą czynne. Tym samym potwierdzamy: jedziemy! Wydarzenie odbywa się w planowanej opcji, czyli w 4**** hotelu w centrum kraju. Całkowity koszt to 350 zł/ osoba (2 noclegi, śniadania, strefa SPA, basen zew i wew). O szczegółowym planie i atrakcjach będziemy informować. Ważna informacja! Po wybuchu pandemii wstrzymałyśmy przyjmowanie wpłat- wasze miejsca jeżeli były zarezerwowane wystarcz opłacić, według wytycznych z mejla. Jeżeli nie wpłaciłyście, a zmieniły Wam się plany i chcecie jechać również zapraszamy są miejsca! Ale limit to 120 osób. Zgłoszenia: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Motocykl dla każdego! Czyli o tym, jak tanio i bez motocyklowego prawka poruszać się po mieście.

Motocykl dla każdego! Czyli o tym, jak tanio i bez motocyklowego prawka poruszać się po mieście.

Segment motocykli o pojemności 125cc w ostatnich latach rozrastał się bardzo dynamicznie. Nic dziwnego, odkąd ustawodawca dał możliwość jazdy na “małych” jednośladach na podstawie prawa jazdy samochodowej kategorii B, małe pojemności zyskały wśród kupujących. Teraz ich popularność będzie jeszcze większa. Dlaczego?

Mój typ na miasto Rebelhorn + HJC [Ruda testuje]

Mój typ na miasto Rebelhorn + HJC [Ruda testuje]

Jak większość  z „Ladies of Harley” swoją pasję uprawiam raczej w terenie z prędkością ok. 90-100 km/h podziwiając piękne widoki, dlatego mogę sobie pozwolić na ubranie lekkie, zwiewne, kobiece i uwierzcie mi również  bezpieczne.  Oczywiście poza odzieżą z półek harleyowych często rozglądam się jakie propozycje mają inni producenci damskiej odzieży motocyklowej.

Motocyklistko, w drogę! Ruda testuje zestaw do turystyki od Rebelhorn

Motocyklistko, w drogę! Ruda testuje zestaw do turystyki od Rebelhorn

Zakochana w motocyklowym podróżowaniu chcę czuć się zarówno bezpiecznie jak i kobieco w tym co mam na sobie podczas wypadów. Cenię to, gdy producenci odzieżowi wychodzą naprzeciw płci pięknej i w swojej ofercie mają dla niej coraz więcej propozycji . Kobieta na motocyklu to dzisiaj nie tylko tzw „plecak” ale już aktywna motocyklistka, która chce na jednośladzie czuć się bezpiecznie, a gdy z niego zejdzie-kobieco.

Ruszają zapisy do najbardziej kobiecego rajdu off-road w Polsce

Ruszają zapisy do najbardziej kobiecego rajdu off-road w Polsce

 

22 czerwca najbardziej kobiecy rajd off-road: Women’s Challenge 4x4 ponownie odbędzie się w Wiśle. Miejscowość zwana Perłą Beskidów, już po raz trzeci gościć będzie zawodniczki, które na drodze do mety w swoich pojazdach zmierzą się z wymagającym terenem i własnymi słabościami. Zapisy ruszają już dziś. Jeśli chcecie podjąć off-road'owe wyzwanie musicie się spieszyć – ilość miejsc jest mocno ograniczona!

Weronika Kwapisz

Weronika Kwapisz "W poszukiwaniu Dzikiego Zachodu"

Weronika Kwapisz powraca ze swoimi motocyklowymi przygodami. Po rozpalającej wyobraźnię książce „Wszystko zaczyna się od marzeń” nadszedł czas na kolejną. Tym razem ta drobna blondynka zabiera nas do Ameryki Północnej, gdzie Triumphem Bonneville przejechała niebywały dystans 19 728 kilometrów, okrążając samotnie ten kontynent.

Ruszamy w szybka trasę: Suzuki GSX S 1000 F

Ruszamy w szybka trasę: Suzuki GSX S 1000 F

Kiedy zadzwonił telefon i dowiedziałam się, że tym razem spędzę weekend z nowym litrowym sportowym Suzuki, wiecie co sobie wyobraziłam jako fanka sportowych motocykli?

Jeansy Rebelhorn Classic II – ochrona pod przykrywką

Jeansy Rebelhorn Classic II – ochrona pod przykrywką


Dzięki dobresklepymotocyklowe.pl miałam okazję testować jeansy motocyklowe Rebelhorn Classic II. Na pierwszy rzut oka nic nie zdradza, że są naszpikowane elementami ochronnymi. Wyglądają jak typowe jeansy, ale to tylko przykrywka.

Okiem Gabi: Suzuki V-Strom 650 XT

Okiem Gabi: Suzuki V-Strom 650 XT

W tym roku miałam przyjemność ruszyć w trasę nowym Suzuki V-Strom 650 XT. Jestem kierowcą i fanką motocykli typu naked i uwierzcie mi ale zostałam mile zaskoczona tym ,,turystykiem”. Wspólne 1000 km pozwoliło na całkiem fajne zapoznanie się.

Moim zdaniem

"My dalej normalnie pracujemy i czekamy na Was!" Felieton Justyny Stańdo

„A miało być tak pięknie, miał się nam nie skończyć świat….” Miał być sezon, miało być latane, miały być zloty, wyścigi motocyklowe miał być piękny sezon a wyszło no cóż … zupełnie co innego.

2000km Harleyem przez USA i dwa tytuły wicemistrzyni Polski w dwa tygodnie? 333emu nie... zawsze lubiłam wyzwania!

2000km Harleyem przez USA i dwa tytuły wicemistrzyni Polski w dwa tygodnie? 333emu nie... zawsze lubiłam wyzwania!

Ale zacznijmy od początku... to był dla mnie wyjątkowo ciężki sezon pełen wyzwań, mniejszych lub większych problemów i przełamywania barier... ale jednocześnie pełen sz333ęścia, niesamowitych przygód i uśmiechu. Z jednej strony było trudno, ale z drugiej to właśnie dlatego sukces smakował tak dobrze!

Mój pierwszy raz … Na torze!

Mój pierwszy raz … Na torze!

Pamiętam swój pierwszy wyjazd na tor. Długo próbował do tego namówić mnie przyjaciel i muszę przyznać, że byłam bardzo uparta i bardzo na nie. Był we mnie strach przed wyjazdem, przed nieznanym.

Nauka
i technika jazdy

STARSZE POSTY

Pandemia? Przesiądź się na Pit Bike!

Pandemia? Przesiądź się na Pit Bike!

P, jak pandemia? Nie! P, jak pit bike! Piszecie do nas z pytaniami kiedy będzie można trenować, kiedy jedziemy na jakiś track day. Póki co mamy inny pomysł!

Znamy finalistki „The Girls on Track – Karting Challenge”

Znamy finalistki „The Girls on Track – Karting Challenge”

Po specjalnym programie szkoleniowym, przygotowanym przez Gosię Rdest, zostały wyłonione trzy polskie finalistki programu „The Girls on Track – Karting Challnge”. Dziewczyny pojadą reprezentować Polskę w europejskim finale w Le Mans.

Atakujemy Kartodrom Bydgoszcz!

Atakujemy Kartodrom Bydgoszcz!


Już 20 lipca kolejna edycja TimeAttack! Tym razem treningi z pomiarem czasu wjeżdżają na bydgoski Kartodrom, a dla wszystkich Speed Ladies mamy specjalną cenę!


Dzięki TimmeAttack  każdy może porównać swoje tempo jazdy do osób na podobnym sprzęcie, lub z podobnym doświadczeniem. Tutaj odnajdziesz ludzi kochających jazdę na motocyklach. Będziesz mógł zweryfikować swoje umiejętności, a na podstawie dostępnych wideo wyciągnąć przydatne wnioski. Uzyskasz dostęp do rzetelnych porad od specjalistów. Będziesz mógł umówić się na wspólną jazdę z osobami na podobnym poziomie lub z podobnym motocyklem i wspólnie zmotywujecie się do podnoszenia umiejętności.

-Przyjeżdżamy na miejsce ok 45 minut przed rozpoczęciem sesji, mamy briefing, po briefingu rozpoczynają się wyjazdy według zapisu ze sklepu (czyli grupy A, B i C - tu jest wszystko jedno do której grupy się zapiszesz, bo i tak po pierwszym przejeździe grupę weryfikuje pomiar czasu). Potem mamy przegrupowanie i przydział do właściwych grup i jeździmy - A, B i C. Z grupą C na pierwsze przejazdy wyjeżdża instruktorem Janusz Czają i pokazuje nitkę - tłumaczy Monika Harwas, współorganizatorka wydarzenia.


Kartodrom Bydgoszcz
Tor Bydgoszcz to tor kartingowy w samym środku miasta, łączący techniczne sekcje z szybkimi odcinkami. Na obiekcie obowiązują limity głośności, konieczny jest uprzedni pomiar. Odpowiedni dla motocykli wielu typów.
Długość: 1017m
Szerokość: 8-12m
Lokalizacja: ul. Fordońska 116, 85-739 Bydgoszcz


Jazdy dzielą się na sesję poranną (9:00 - 13:00) i popołudniową (13:30 -
17:30) i wyróżniamy trzy grupy: A (szybka), B (średniozaawansowana), C
(początkująca). Podział na grupy ze względu na umiejętności odbędzie się na
miejscu, po pierwszych przejazdach.
Co otrzymujesz w cenie?
• co najmniej 5 sesji treningowych na torze
• profesjonalny pomiar czasów techniką chronometrażu
• aktualizację czasów w profilu TimeAttack.pl
• relację foto z eventu
• możliwość trenowania z profesjonalnymi zawodnikami  
Wymagania:
• sprawny technicznie motocykl
• kombinezon jedno lub dwu częściowy
• atestowany kask
• odpowiednie, wysokie obuwie motocyklowe
• rękawiczki motocyklowe
• przyjazd na miejsce co najmniej 45 minut przed rozpoczęciem sesji



Cena na hasło Speed Ladies: 119 zł. Wejsciówki: http://sklep.swiatmotocykli.pl/kolekcja/frontpage/20-07-tor-bydgoszcz-time-attack
Po wpisaniu w formularzu kodu: speed ladies udział 119 zł

Wydarzenia

WOŚP w motoryzacyjnym stylu! Odjazd z piskiem opon już w niedzielę!

WOŚP w motoryzacyjnym stylu! Odjazd z piskiem opon już w niedzielę!


Podczas 28-go finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy nie zabraknie największych gwiazd polskiego motorsportu, pragnących wesprzeć szczytny cel akcji charytatywnej. W tym roku pieniądze zbierane są na zakup nowoczesnych urządzeń dla ratowania życia dzieci oraz wsparcie dziedzin medycyny takich jak chirurgia ogólna, kardiochirurgia i neurochirurgia.

Girls Pit Bike Track Day. Kobiety na halę! Ćwiczymy do sezonu!

Girls Pit Bike Track Day. Kobiety na halę! Ćwiczymy do sezonu!


Tęsknicie za motocyklem i jazdą na dwóch kołach? Do sezonu jeszcze trochę, ale już dziś możecie zimową chandrę zamienić w sporą dawkę szczęścia. Wszystko dzięki minimotocyklom i imprezie na hali w Gdańsku, dedykowanej tylko kobietom.

Motoserce. Daj się namówić!

Motoserce. Daj się namówić!

W 2019 roku po raz jedenasty będzie organizowana przez Kongres Polskich Klubów Motocyklowych w całym kraju akcja zbiórki krwi, pod nazwą MOTOSERCE.

informacja prasowa

14. edycja Moto Safety Day 27 lipca w Gdyni na Skwerze Kościuszki [PATRONAT]

14. edycja Moto Safety Day 27 lipca w Gdyni na Skwerze Kościuszki [PATRONAT]

Moto Safety Day już od 14 lat promuje kulturę motoryzacyjną, uczy zasad partnerstwa i bezpieczeństwa na drodze, przy przejazdach drogowo-kolejowych oraz od kilku lat podejmuje tematykę elektromobilności. Kolejną już edycję poprowadzi dziennikarz motoryzacyjny Kuba Bielak.

Korzystając z naszej strony, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies . Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych (RODO). Więcej o samym RODO dowiesz się tutaj.