Oceń ten artykuł
(4 głosów)
środa, 19 sierpień 2020 10:08

Jedziemy Yamahą R3 w trasę [GALERIA + WIDEO]

Na X imprezie integracyjnej - Yamaha Speed Ladies Camp 2020 miałam przyjemność przetestować R3. Dlaczego właśnie ten motocykl? Na co dzień jeżdżę sportową 600tką i czasami mam wrażenie, że nie potrafię wykorzystać jej w 100%. Szukam maszyny, którą całkowicie będę mogła "ogarnąć". Poza tym za dwa lata moja córka będzie robiła prawo jazdy kat. A2 i szukam odpowiedniego sprzętu dla niej.

 

Pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne - wygląd nawiązuje do pozostałych motocykli tej marki klasy R. Na stronach Yamahy można przeczytać, że nadwozie i ergonomia są inspirowane modelem YZR-M1 MotoGP i rzeczywiście tak jest. Natomiast mnie w wyglądzie najbardziej ujęły nadające agresji podwójne reflektory LED.


Model ten posiada wielofunkcyjny zestaw wskaźników LCD, na którym odczytamy nie tylko prędkość i obroty silnika, ale również informację o włączonym biegu, średnim i aktualnym zużyciu paliwa oraz wiele innych, przy czym wszystkie dane są przedstawiony w bardzo intuicyjny sposób.
Siodełko motocykla jest na całkiem przyzwoitej wysokości 780 cm i jest on dosyć lekki (169kg wraz z obciążeniem), co dla mnie kobiety dosyć niskiej (165cm) i niezbyt silnej jest naprawdę ważne. Nie miałam problemu z zawracaniem, manewrowaniem na parkingu czy po trawie.

Kierownica jest usytuowana trochę wyżej niż w motocyklach sportowych, co powoduje, że pozycja na R3 jest naprawdę wygodna. Na zlot musiałam dojechać pokonując trasę 200 km podrzędnymi drogami, na których było mnóstwo ciężarówek, robót drogowych i zakorkowanych miasteczek, z plecakiem wypchanym niezbędnym weekendowym wyposażeniem kobiety! Ależ było moje zdziwienie, gdy po przyjeździe dokuczał mi tylko upał. Stylistyka i budowa tegoż motocykla nadaje się cudownie na dłuższe trasy jak i na jazdę miejską - oprócz fantastycznej pozycji za kierownicą ma też wystarczającą dla mnie wysokość szyby. I może nie zrywa asfaltu podczas ruszania spod świateł, ale jak się go trochę podkręci to raz dwa uzyskuje się oczekiwaną prędkość.


Przejechałam R3 niewiele - niecałe 500 km. Niestety, nie miałam możliwości sprawdzenia tegoż motocykla na torze, ale myślę, że tu zabawa byłaby naprawdę ogromna - w szczególności na małych autodromach. Jest on bardzo zwinny i poza jego lekkością przy przekładaniu, mógłby też zaskoczyć możliwością tego "małego" dwucylindrowego (321 cm3) 42konnego silnika. Dosyć sprawnie poruszaliśmy się na trasie - doskonale dawał radę przy wyprzedzaniu na krótkich, prostych odcinkach, krętych mazurskich dróg.
Yamaha YZF-R3 nadaje się na pierwszy motocykl. Myślę, że dosyć szybko można go opanować na trasie i wykorzystać możliwości w 100%. Model ten może być świetnym wstępem do przygody z większymi pojemnościami, albo do przygody z zabawą na torze. Może też być dobrym "wycieczkowym" motocyklem z pazurem. Gdybym to właśnie teraz zrobiła prawo jazdy na motocykl, zaczęłabym swoją przygodę właśnie od R3. 

 
Tekst: Sylwia Kopiś
Zdjęcia: Mateusz Patalon
Wideo: Cameraman.pl
 
 

Media

Więcej w tej kategorii: « Kobiecym okiem: Yamaha Tracer 700

Korzystając z naszej strony, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies . Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych (RODO). Więcej o samym RODO dowiesz się tutaj.