Oceń ten artykuł
(6 głosów)
sobota, 03 listopad 2018 11:31

Mój pierwszy raz … Na torze!

Pamiętam swój pierwszy wyjazd na tor. Długo próbował do tego namówić mnie przyjaciel i muszę przyznać, że byłam bardzo uparta i bardzo na nie. Był we mnie strach przed wyjazdem, przed nieznanym.

Ciągle powtarzałam, że to nie dla mnie, ja się nie nadaję, nie mam odpowiedniego motocykla (jeździłam wtedy BMW F800ST – zdecydowanie nie jest to sportowy motocykl). W końcu zostałam zmuszona prawie siłą do wyjazdu. Był to rok 2015, o technice jazdy wiedziałam tyle, co nic. Tor – jedyny słuszny, czyli Poznań. Wtedy nawet nie wiedziałam, że istnieją kartodromy i jakieś szkolenia.. Pół nocy nie mogłam spać z wrażenia, na nogach byłam już o 4:00 niecierpliwie czekając na transport. Po drodze uczyłam się flag i podstawowych zasad jazdy na torze. Straszne bałam się, że nie będę wiedziała kiedy i gdzie trzeba zjechać z toru. Byłam wręcz pewna, że zrobię coś czym się skompromituję i mnie wywalą. Jednak na miejscu cały stres minął, całkowicie pochłonął mnie klimat panujący na paddocku. Strach zastąpiło radosne podniecenie, a potem pełna euforia po pierwszej sesji.
Wszystko moje obawy okazały się bezpodstawne. Po pierwsze w grupie początkującej był instruktor, pokazał nitkę przejazdu, wytłumaczył podstawy. Po drugie: motocykle – przeróżne, łącznie z chopperem, także mój turystyk nie był niczym dziwnym. Dookoła same przyjazne dusze, każdy chętnie pomagał i tłumaczył łopatologicznie. Na koniec dnia czułam się naprawdę szczęśliwa i pozostał we mnie ogromny niedosyt. Wtedy stwierdziłam, że to jest to co chcę robić!


Chciałabym powiedzieć, że dalej poszło łatwo, ale niestety droga do pierwszego „zejścia na kolano” była długa i wyboista. Mamy koniec 2018 roku, a ja mam za sobą tak naprawdę pierwszy prawdziwy sezon na torze. Wcześniej to były próby, podrygi – nie wiedziałam jak się za to wziąć, zakup R1, jako pierwszego torowego motocykla też nie był najlepszym pomysłem.  Na swoje usprawiedliwienie dodam tylko, że to kolega mnie namówił. Dopiero z czasem zaczęły się szkolenia, motocykle zmieniałam na coraz mniejsze i lżejsze. Obecnie jeżdżę na Kawasaki Ninja 400 i KTM-ie RC125 i wreszcie czuję, że to jest to. Umiejętności rosną w szybkim tempie i marzą mi się starty w różnych pucharach

.


Sezon 2018 zdecydowanie jest moim najlepszym – bardzo dużo się nauczyłam i udało mi się zaliczyć olbrzymią ilość wyjazdów na przeróżne tory wraz z chłopakami z Kucharczyk Racing Team. Udało nam się zaliczyć kilka dużych torów: Gross Dolln (Niemcy), Most (Czechy), NemunRing (Litwa), Bikernieki (Łotwa), Auto24ring (Estonia), Grobnik (Chorwacja), SlovakiaRing (Słowacja). Każdy z tych obiektów jest inny i każdy uczy czegoś innego. Myślę, że taka różnorodność bardzo korzystnie wpłynęła na moje umiejętności i poprawę wyników, a poza tym dała próbkę tego jak to wygląda w innych krajach.

Jednak najważniejsze pod względem treningowym były dla mnie wyjazdy na małe tory. Najwięcej czasu spędziłam na torze Wschodzący Białystok (150zł za całą sobotę latania), wyjątkowo wspominam również szkolenie ze SpeedLadies i Markiem Szkopkiem w Bydgoszczy - niesamowite spotkanie ogromnej ilości dziewczyn, które chcą rozwijać swoje umiejętności! Ta impreza była dla mnie szokiem. Z reguły oprócz mnie na torze są jeszcze maksymalnie 3-4 inne zawodniczki, a tu przyjechało kilkadziesiąt dziewczyn! Dlaczego tego nie widać na innych eventach? Zastanawiam się jak można to zmienić, co zrobić żebyście się odważyły? Jazda po torze to przecież nie tylko jazda sportowa, wyścigowa – przede wszystkim jest to zabawa z własnym motocyklem, wyczucie go i zapanowanie nad nim. Podczas jednodniowego szkolenia na torze nauczymy się więcej niż jeżdżąc samemu przez rok po drogach.

Jeżeli chciałabyś spróbować, ale nie wiesz gdzie szukać i od czego zacząć napisz do mnie. W zimie możemy umówić się, spotkać i pogadać przy kawie albo piwku. Możemy umówić się na trening Pitbike, który pozwolił mi przełamać pewne obawy w bezpiecznych warunkach. W sezonie możemy spotkać się na torze! Nie jestem mistrzem ani instruktorem, nie wiem wszystkiego, ale wiem co zrobić żeby zacząć i chętnie pomogę uniknąć początkowych błędów, które sama popełniłam. Pokaże Ci nitkę, opowiem o pozycji na motocyklu, wytłumaczę podstawy i to wszystko w fajnej atmosferze! Jeżeli masz jakieś pytania, po prostu pisz!  

Justyna Stańdo

 

Więcej w tej kategorii: « Jasne, że się boisz.

Korzystając z naszej strony, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies . Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych (RODO). Więcej o samym RODO dowiesz się tutaj.