Menu
A+ A A-

Dzikuska jest tylko jedna! Spotkacie ją na drogach Podkarpacia.

Baba na motocyklu przy niej nabiera nowego znaczenia! O tym, jak robi się high side na drodze publicznej i dlaczego woli "dzikować" po podkarpackich serpentynach, a nie na torze opowiada nam


Sylwia Dzik
"Dzikuska"

 

"Sukces to nie to, co masz, ale to, kim jesteś" taką dewizą dzielisz się na swojej stronie. Kim jest Dzikuska?
-Dobre pytanie! Sama czasami się zastanawiam jak przedstawić swoją osobę. Ksywka z której mogą mnie kojarzyć głównie motocykliści wzięła się od nazwiska,a jak wiadomo nazwisko zobowiązuje... (śmiech). Kim tak naprawdę jest Dzikuska? Jedni kojarzą ją jako blondynka z niebiesko-białego GSXRa. A ona jest normalną skromną dziewczyną, pochodzącą z Podkarpacia. Przede wszystkim motywuję kobiety do jazdy na dwóch kółkach i nie ukrywajmy - czasami zawstydzam facetów swoją jazdą. Na stronie staram się pokazywać nie tylko ładny uśmiech a skupiam się bardziej na pokazywaniu swoich umiejętności. Dzielę się również doświadczeniem z jazdy połączoną z lekką dawką humoru.  Nigdy nie zależało mi na tym żeby na siłę ludzie mnie obserwowali czy zauważyl, może dlatego mam tak liczne grono fanów - i szczerze dalej nie jestem świadoma, że jest to tak potężne grono! Chyba podoba się innym to co robię i jak to obrazuję.

Skąd w Twoim życiu wzięły się motocykle?
-Zawsze na to pytanie odpowiadam żartobliwie... Tatuś zawsze chciał mieć syna, próbował trzy razy i za czwartym wyszła Sylwia! Nie mogę powiedzieć, że motocyklami zaraził mnie ktoś w rodzinie, bo tak nie było. Oczywiście w młodych latach tato posiadał jakiś tam motocykl najszybszy we wsi, ale to było sto lat temu! Męskie zabawki zawsze były bliższe mojej osobie. Zaczęło się od niewinnej jazdy na skuterze. Po ukończeniu 18-stki nie chciałam tak jak siostry prawa jazdy na samochód, ja marzyłam o prawku na motocykle! Szybko spełniło się moje małe marzenie i tak zaczęłam przygodę z motocyklami.