Rozmowa z
Weroniką Kwapisz,
autorką książki "Wszystko zaczyna się od marzeń", która na Suzuki VanVan 125 odbyła podróż dookoła Europy
Twoja historia robi wrażenie. Podróż dookoła Europy motocyklem. I to o pojemności 125!
-Dla mnie w jeździe motocyklem najważniejsze są doznania, przeżycia i ten przysłowiowy wiatr we włosach. I zarówno motocykle o małej pojemności, jak mój Suzuki VanVan i te z większą mocą sprawiają, że na twarzy pojawia się uśmiech.
Kobiety, o których dziś czytamy w magazynach motocyklowych, wbrew pozorom, nie od zawsze pałały zachwytem do jednośladów. Co zatem skłoniło je do zmiany decyzji?
Kiedy z nimi rozmawiam, niemalże zawsze pada słowo „przypadek”. A co może być tym przypadkiem? Otóż wszystko. Znajomy, który zaproponuje wycieczkę „dla frajdy” i wsiąka się po uszy. Niespodziewany wypad na targi, zlot czy cokolwiek takiego, gdzie motocykle dumnie prezentują się w słońcu, nie mniej dumnie zresztą niż ich właściciele i serducho zabije szybciej na sam widok. Nawet film kiedy piękne oczy z widocznym makijażem puszczą oczko pod kaskiem i w głowie pojawia się myśl „ja też tak chcę”. Albo chociażby widok burzy loków wylewających się spod kasku i jesteśmy „ugotowane”.
O kobiecych sztuczkach i podstępnych zagraniach, podoboju europejskich torów, o wielkiej pasji, planach i apetycie na coraz więcej rozmawiamy z
Miniony sezon był wielkim przełomem w twojej karierze. Chyba się zgodzisz?
- Rzeczywiście, przede wszystkim dlatego, że zdecydowaliśmy się na wyjazdy zagraniczne. I to był strzał w dziesiątkę! Niesamowite obiekty, fantastyczni ludzie, świetne imprezy. Argumentem, który do nas przemawiał szczególnie, były właśnie zagraniczne tory. W Polsce mamy właściwie dwie profesjonalne lokalizacje, są to tory w Poznaniu i Kielcach. Niestety są to obiekty mało dostępne poza zawodami. A zawody z reguły odbywają się tam raz w roku. Na co dzień po zostają nam lotniska, czy tory kartingowe, gdzie możemy trenować. Plany są ambitne, chce przymierzyć się do zawodów, gdzie jeździ się naprawdę szybko, dlatego był to najwyższy czas, by zacząć trening na europejskich torach. Była to świetna decyzja.
O kobietach za kierownicą, o tym czy płeć ma znaczenie i wyzwaniach motoryzacyjnych rozmawiamy z:
Anna Dereszowską
aktorką
Jesteś czasem taką „speed ladies” Lubisz prędkość, nutkę adrenaliny za kierownicą?
- Lubię prędkość, ale nie ścigam się na ulicach. Są odpowiednie miejsca i warunki, w których można się w ten sposób wyszaleć. Niejednokrotnie brałam udział w rajdach, więc miałam okazję testować szybkość w dość ekstremalnych warunkach. Adrenalina była na bardzo wysokim poziomie, był fan, ale w tyle głowy jakiś dzwoneczek od czasu do czasu dzwonił: spokojnie, spokojnie.
3. toruńska MotoOrkiestra- tysiące koni mechanicznych, zdarte opony i niezapomniane wrażenia. Było warto! Kolejny raz motomaniacy włączyli się w wielką zbiórkę dla ratowania życia dzieci i opieki seniorów.
Z roku na rok machina pod szyldem „MotoOrkiestry” rozpędza się coraz bardziej. Impreza, która dopiero co się zakończyła odniosła kolejny sukces. Ile udało się zebrać? Jeszcze nie wiemy, ale na podsumowania przyjdzie czas. Oczywiście torunianie nie żałowali pieniędzy i chętnie korzystali z atrakcji, jakie zapewnili organizatorzy wydarzenia. Do przejażdżek na torze ustawiała się spora kolejka. Cały czas ruch, cały czas akcja. – Na MotoOrkiestrze byłem już w zeszłym roku- mówi Paweł Wielgoszewski. – Wtedy było pewnie ze dwadzieścia kresek na minusie. W tym roku pogoda dopisała, przyjechało nawet sporo motocyklistów, są pokazy stuntu motocyklowego. Atrakcji naprawdę mnóstwo, każdy fan motoryzacji może znaleźć coś dla siebie. Fajne jest to, że widać również całe rodziny z dziećmi. Nawet kilkulatkowie wsiadają na prawe fotele rajdówek. Kto wie, może za kilkanaście lat, sami zasiądą za ich sterami. Takie imprezy to dobra okazja, by złapać bakcyla.
Projekt i realizacja Agencja Social Media Pollyart